[No]

 

We're jammin' in the name of the Lord. :)

: skomentuj (3)
2006-11-06, godz. 18:02:41

Chciałam sobie złapać chwilkę oddechu i myślę, że to miejsce jest do tego idealne. Co u mnie? Studia pełną parą. Wyobrażenia o uczelni, kierunku już zweryfikowane. Bynajmniej nie jestem zawiedziona, wręcz zadowolona, ALE (jakieś musi być:) żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce. Motywacji sporo, ale realizacji celów nie widać zbytnio. Pernamentne lenistwo opanowało mnie, a ja ociągam się z wyrzuceniem go z mojego grafiku. Choćby teraz, miast uczyć się do koła z fizjologii (najukochańszej z resztą:) relaksuję się przed monitorem, wsłuchując się w nową Anię Dąbrowską.
Choram znowu. I znowu wierzę w magiczną działalność tabletek. Wystarczające byłoby placebo, resztę robi moja mocna wiara w farmakologię. :)
Pozytywne spotkania napędzają mnie. Tyle miłych mordek w ostatnim czasie widzianych. Aż się lżej człowiekowi robi na duszy jak może z kimś porozmawiać o czymś innym niż koło, esej czy algorytm. A już dzień spędzony z rocznym bobasem to zastrzyk pozytywnej energii na dłuuugo. I teraz proszę o fanfary - naumiane na manekinie-niemowlęciu zmienianie pampersów przetestowane na żywym obiekcie, z wynikiem: total pozitiv. I kto tu jest masta, no kto?:)