Lost in this world. : skomentuj (1)
2009-05-13, godz. 21:53:25

Piszę. Dla samej siebie, ale piszę, bo jest gdzieś we mnie kumulacja uczuć, która czeka na uwolnienie. Jakie to uczucia?

Miłość, która dominuje moje życie już od kilku lat. Nie spodziewałam się takiego szybkiego planowania wspólnej przyszłości, tak szybkiej realizacji planów, tak szybkiego wspólnego życia. Nie znaczy, że nie mam na niego ochoty – mam. Ale te decyzje uświadamiają mi, że czas zapiernicza strasznie, a ja nie umiem go zatrzymać.

Smutek, bo za kilka tygodni rozstaje się z moimi towarzyszkami niedoli na studiach. Strasznie mi będzie brakować tych siedmiu godzin dziennie spędzanych razem w radościach, smutkach, włościach. Nieważne jak byleby z nimi. J Najlepsze dziewczyny jakie spotkałam w życiu i naprawdę boję się rozstania z nimi, czy nasza przyjaźń przetrwa czas i odległość. OBY! Wierzę!

Strach przed egzaminami, dyplomem. Bo chcę dalej kontynuować moją prywatną ‘misję’. Mam nadzieję, że nie przeszkodzi mi w tym sesja ani obrona. J

Rozkleiłam się strasznie i chyba więcej już nie napiszę.




The more I get the more I want <3 : skomentuj (0)
2008-11-06, godz. 18:56:40

Czasami nachodzi mnie ochota na napisanie kilku słów w moim małym czarny ‘świecie’. Po to, żebym później miała do czego wrócić, do miejsca, w którym mogę odświeżać wspomnienia.

Sporo nowych doświadczeń w moim życiu: od kwietnia spełniam się w roli narzeczonej. J Myślę, że to jest świetny czas w związku, ale także sporo zmieniający. Bo snute plany o wspólnym życiu powoli stają się rzeczywistością i nie zawsze pokrywają się z tymi wymarzonymi. Nie, nie narzekam na nic – ba, wręcz odwrotnie – jestem bardzo szczęśliwa, a także podekscytowana perspektywą małżeństwa. Boję się tych zmian, ale z drugiej strony chyba niczego tak nie pragnę. Bycia panią domu, małżonką, matką (tego ostatniego pragnę the most J ). I życie na wsi. Zmiany – soon.

Na studiach jestem praktycznie na finiszu – w tym roku się bronię i zaczynam pracę. Czas najwyższy! Boję się tej odpowiedzialności, jeszcze nie wiem na jakim oddziale chciałabym pracować… Wiele wątpliwości, ale za to mam 100% pewność, że robię to, co chcę!

Tak poza tym, to żyję sobie ostatnio dość leniwie. Ale to taki odpoczynek przed kilkoma miesiącami praktyk… Ech, ech, ech. W czerwcu będzie koniec wyzyskiwania nas… I z drugiej strony koniec miłego etapu życia. J Do następnego – może wtedy będę już żoną? J




Czy? : skomentuj (0)
2008-03-15, godz. 13:10:36

Jestem. Trwam. Zaczynam żyć jak zawsze chciałam. Przestaję się bać obcych źródeł, nowych wydarzeń, rzeczy, które dopiero poznaję, spraw, które zaczynają mnie dotyczyć. Uczę się dużo. I nie tylko pustych teorii, ale przede wszystkim życia. Bo samodzielność przestaje być odległą wizją, a staje się co raz bardziej klarownym planem. O czym mówię? O moich planach, które kiedyś w głowie tworzyły mało sprecyzowaną mrzonkę, a teraz powoli się  urzeczywistniają. Choć z drugiej strony towarzyszą mi myśli, że życie gna do przodu. Ja razem z nim. Czasami zwalniam, żeby złapać oddech i wtedy dopada mnie to pytanie: czy ja jestem bliżej końca niż początku?

Kukulska wcale nie była głupia śpiewając „… im więcej ciebie tym mniej…”. Bo przecież mamy pewną „pulę” wydarzeń, które nas w życiu spotkają, w których weźmiemy udział. Co dzień zabieramy jakąś cząstkę z naszego koszyka życia. Czy ja nie biorę zbyt zachłannie? Czy zostawię sobie na tyle, żeby mieć potem uczucie sytości, spełnienia?

I w tej kwestii myślę też o nim. Miłość, można by rzec to szklanka bez dna. Strumień niewyczerpany. Czy aby na pewno? Czy kiedyś przyjdzie dzień, w którym ujrzę dno, kiedy nasze zapasy się wyczerpią? Jeśli bym w tej kwestii miała jakąkolwiek wątpliwość, to czy powinnam wiązać się z tym człowiekiem na całe życie? Dziś kocham, ale czy mogę przestać jutro?

Teraz mówię stanowcze NIE. Ale czy to się kiedyś zmieni? Nie podważam siły naszego uczucia, bo jest ona ogromna i z każdym dniem, spotkaniem, pocałunkiem rośnie. Uczymy się siebie codziennie. Trudna to nauka, ale dająca chyba najwięcej satysfakcji. Kocham i chcę być kochaną. Tak po prostu. Tak zwyczajnie. Mieć tę pewność, którą teraz noszę w sobie, która mi daje wewnętrzny spokój.

 

I chciałabym jeszcze małego Aniołka. Bardzo. Wiem, że na ziszczenie tego marzenia pozostaje mi czekanie, ale już jestem tutaj gotowa przyjąć go. I kochać.




Women like a man. : skomentuj (1)
2007-11-16, godz. 16:44:42

Matko, ale zaniedbywałam pisanie, cholernie. Właściwie to nawet nie potrafię znaleźć żadnego racjonalnego wytłumaczenia. Brak czasu? Zawsze da się wygospodarować choćby 5 min na kilka słów. Brak przemyśleń? Nieprawda. Po prostu wolę je od razu konfrontować z kimś, kto mi odpowie, kto powie jak on to widzi, skomentuje. Bo pisanie tutaj daje tylko częściową 'ulgę', że coś się z siebie wyrzuciło. Ale dość pitolenia.
Czas ucieka mi przez palce z prędkością światła. Dopiero co był początek listopada, długi weekend, a już jesteśmy za połową. Dni na uczelni lecą, bo i zajęć już co raz mniej (co oczywiście nie martwi bardzo;). Już się nie doczekam kiedy skończy się teoria, bo ślęczenie na jałowych ćwiczeniach i wykładach nie sprawia takiej radości (satysfakcji?) jak ćwiczenia na klinice. Po proaktykach wakacyjnych już wiem, że znalazłam swoje powoałnie. Dopólki nie poszłam na oddział, dopóki nie zmarł mi 'mój' pierwszy pacjent, dopóki nie podawałam basenów tak naprawdę nie zdawałam sobie sprawy jak taka praca wygląda. Owszem, miałam jakieś tam wyobrażenie, jakieś tam poczucie jak to będzie wyglądać na zajęciach, ale wejście na oddział pokazało mi całą prawdę o tym zawodzie. Chcę chcę chcę. Choć pewnie nie raz zwątpię w sens swojej pracy (choćby dostając wycinek z wypłatą:), ale gdzieś tam będzie się tlić poczucie, że robię to, co chcę. Koniec, basta!
Z miłością... Cóż, w listopadzie minął rok odkąd się spotykamy. Cudowny rok. Proszę o więcej takich! ;) Czasami myślę, że znalazłam odpowiedniego człowieka na całe życie i wiele sytuacji potwierdza to przekonanie. :) Miło mieć świadomość, że jest się dla kogoś tak ważnym. I miło myśleć sobie o kimś w ten mroźny wieczór, wiedząc, że ta osoba myśli o Tobie. Ah, ckliwie. Za bardzo. :)




This could be heaven right here on earth * : skomentuj (4)
2007-01-12, godz. 19:27:42

Helou. Zatopiona w fotel z kubkiem herbaty, paczką chusteczek, podniecająca się Niną Sky lecącą z głośników stwierdziłam, iż potrzebuję się 'powynurzać' na blogu mym. Wiem, zrobiłam Wam łaskę i napisałam nową notkę, wiem wiem.
Więc. Moja pierwsza (dziewicza wręcz) sesja zbliża się wielkimi krokami, a ja znowu pewnie zacznę się denerwować tuż przed wejściem na egzamin. Jakoże ostatnio jestem człowiekiem dobrej myśli, więc wychodzę z założenia, że na standardowe pytania na examie 'Czym dla ciebie jest żarówka?' (pedagogika) jestem gotowa! Ba! ;-)
W ogóle to jest turbo ciekawie na moich studiach, bo: 1.) postawiałam swoje pierwsze (dziewicze) bańki ogniowe! Jak można się było spodziewać Fool i ogień to nie jest dobre połączenie, ale szczęście moja grzywka uratowana. ;-) 2.) Jesteśmy świeżo po iniekcjach w: ramię, przedramię i pośladki. Wyglądamy jak sita. Do tego mamy jeszcze sińce z pobierania krwi. Obraz nędzy i rozpaczy, ale jaka duma, że wbijając igłę w ciało koleżanki się nie zemdlało! ;-) Będą z nas ludzie, oj będą. 3.) Ja nie mogę z tymi laskami. Zakręcone jak ruski słoik na zimę. Fajno. Tylko czemu każdy asytent kończy z nami zajęcia: Boże, będę się starał u dziekana o zmianę grupy!
Jest pan, co mówi mi, że jestem fajna (ale tylko jak mu karzę), który nie neguje moich słów (a spróbował by), który zawsze i wszędzie będzie jak poproszę, no po prostu JEST! I cholera niech się nigdzie nie wybiera i zostanie. ;-)
Sylwester party git był. Nawet przeleciało mi gdzieś to niepostrzeżenie, że dwunasta jest. ;-) Wiem na pewno (?!), że fajna góra była, z której widać było caaaały Krak i fajerwerki. ;-)
Posmuciałam już wystarczająco, nie sądzicie? ;-)

* Lamb 'Heaven'




We're jammin' in the name of the Lord. :) : skomentuj (3)
2006-11-06, godz. 18:02:41

Chciałam sobie złapać chwilkę oddechu i myślę, że to miejsce jest do tego idealne. Co u mnie? Studia pełną parą. Wyobrażenia o uczelni, kierunku już zweryfikowane. Bynajmniej nie jestem zawiedziona, wręcz zadowolona, ALE (jakieś musi być:) żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce. Motywacji sporo, ale realizacji celów nie widać zbytnio. Pernamentne lenistwo opanowało mnie, a ja ociągam się z wyrzuceniem go z mojego grafiku. Choćby teraz, miast uczyć się do koła z fizjologii (najukochańszej z resztą:) relaksuję się przed monitorem, wsłuchując się w nową Anię Dąbrowską.
Choram znowu. I znowu wierzę w magiczną działalność tabletek. Wystarczające byłoby placebo, resztę robi moja mocna wiara w farmakologię. :)
Pozytywne spotkania napędzają mnie. Tyle miłych mordek w ostatnim czasie widzianych. Aż się lżej człowiekowi robi na duszy jak może z kimś porozmawiać o czymś innym niż koło, esej czy algorytm. A już dzień spędzony z rocznym bobasem to zastrzyk pozytywnej energii na dłuuugo. I teraz proszę o fanfary - naumiane na manekinie-niemowlęciu zmienianie pampersów przetestowane na żywym obiekcie, z wynikiem: total pozitiv. I kto tu jest masta, no kto?:)




Wieje wiatr, pachnie wiosną... : skomentuj (4)
2006-09-28, godz. 19:47:54

Właściwie to nie wiem gdzie się teraz znajduję. Zagubiłam się w czasie i przestrzeni. Jestem na pograniczu 2óch rodziałów w moim życiu i bioję się niewiadomego. Bo przecież studia to już 'wyższa szkoła jazdy', 'wyższy stopień wtajemniczenia', pytanie czy podołam?
Chciałabym bardzo, bo strasznie, ale to panicznie boję się porażki. Boję się innych schematów niż 'dostać się na studia, przetrwac trzy lata, zdać licencjat'.
Obok tego uczucia tli się pragnienie posiadania ciepłych, męskich ramion. Choć wiem, że teraz nie będę mieć czasu, żeby sobie zaprzątać głowę, to i tak przychodzą chwile gdy chciałoby się bardzo... Na razie racjonalizm wygrywa. :)
Wakacje mijają, jest kilka wspomnień, które się mocno wyryją. I za którymi będę tęsknić pewnie jesiennymi wieczorami.
Dzisiaj wieczór pachnie miodem, mlekiem i ... piwem. Żeganaj lato, do zobaczenia za rok!:)






lay by: Nathalie
pic: deviantart



wanna be my bunnie?

old bastards

2009
maj
2008
listopad
marzec
2007
listopad
styczeń
2006
listopad
wrzesień
lipiec
czerwiec
marzec
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec


bunnies

Oceny:
Snoop
Nonkonformistyczne
Rygorystycznie

Odwiedzam:
Mój profil
Wiara
Pudelek
StudentIX
Grupka
Teksty Piosenek
Polskie Serce (kliknij!)
Pajacyk (kliknij!)
Gruszów
12 Zakład Karno Poprawczy
Kino
Kurnik

Podczytuję:
Caliope
Natalia
Starocie
Monika
Efcia
Angie
Afro


1915665